Ostatnio dochodzę do wniosku, że chyba się starzeję. Skąd taki pomysł? A no stąd, że widzę u siebie coraz więcej zmian, a jak wiadomo, człowiek z wiekiem się zmienia. Niby jest to naturalne, bo z każdym dniem jesteśmy starsi, ale kiedy sobie to dobitnie uświadomimy, przeżywamy pewien rodzaj szoku, nazwijmy to tak. Patrzę w lustro. Twarz w miarę normalna, nie widać zmarszczek, więc czego ja od siebie chcę? Przecież każdy bierze mnie za dziecko, bo nie wyglądam na swoje 27 wiosen. Otwierając drzwi obcym, pierwsze pytanie jakie pada, to: Czy są rodzice w domu? Stwierdzenie, że się starzeję, wydaje się być tu nie na miejscu, ale…no właśnie, jest pewne „ale”.

Ostatnio odwiedzałam sklep za sklepem, w celu kupna zimowej kurtki. Kiedyś takie zakupy uważałam za fajną rzecz. To była frajda, kupić sobie coś nowego,odrazu humor lepszy. Kobitki wiedzą o czym piszę ;-) W jednym sklepie, nic. Pomyślałam, że nie będę się odrazu zrażała. Kolejny sklep, dalej nic. Hm…jak tak dalej pójdzie, to nie będę miała w czym chodzić. Zaczynałam się niecierpliwić. Odwiedziłam kilka sklepów i kurtki nie kupiłam, za to byłam zmęczona, fizycznie, ale też psychicznie. Drażniło mnie to chodzenie i polowanie, które na nic sie zdało. A najbardziej dobił mnie fakt, że będę musiała to powtórzyć! Na samą myśl, w żołądku wszystko mi się przewraca. Chodzi taki człowiek po sklepie, przeciepuje kolejne „szmatki”na wieszakach i coraz bardziej się załamuje. Wszystko na jedno kopyto, tylko ceny się różnią.

Kolejny dowód na to,że się starzeję. Już od jakiegoś czasu, łatwiej przychodzi mi pogodzić się z tym, na co nie mam wpływu. Zawsze się denerwowałam, kombinowałam, żeby jednak osiągnąć to, co chciałam. Włosy z głowy rwałam, kiedy coś było nie po mojej myśli. Dziś jestem zdania, że: Trudno, szkoda nerwów i tak to się nie zmieni, widocznie tak miało być…I czy to nie są wystarczające dowody, potwierdzające moje spostrzeżenia? Nawet przestałam oglądać ulubione wcześniej seriale, bo zaczęły mnie nudzić. I tak długo moim zdaniem wytrzymałam. Biżuterię wolę już bardziej delikatną, a nie jakąś kolorową, z długimi kolczykami, jak do niedawna.

Tak sobie myślę, że zaraz mi pewnie napiszecie, że przesadzam, że jestem jeszcze młoda, że są starsze ode mnie osoby i co one mają powiedzieć? Ha!Przejrzałam Was ;-) Ale chyba nie zaprzeczycie, że czas ucieka miedzy palcami. Może zmian nie widać na zewnątrz, ale w środku jak najbardziej. I to jest trochę przytłaczające.

 

*Zdjęcie pochodzi z wikipedii.