Po ciężkich próbach zalogowania się dziś na bloga, udało się. Nie wiem, czy winą był nasz internet, czy też jakieś zmiany na blog.pl się szykują, których jeszcze nie widzę. Najważniejsze, że w końcu się udało.

Dziś będzie na sportowo, a to dlatego, żeby również siebie samą mobilizować do ćwiczeń. Takich podejść do systematycznego działania miałam wiele, ale na próbach się kończyło. Dwa dni ćwiczeń, potem a to głowa boli, a to brzuch, albo dziś akurat jestem bardzo zmęczona…Każda wymówka jest dobra. Pomyślałam sobie, że jeśli odkryję swój plan na blogu, przed Wami, to nie będzie odwrotu, bo głupio by tak było. Tak więc ogłaszam, że zabieram się za siebie i swoją dupę, żeby w sypialni wieczorem fal pośladkowych Kogutowi nie urządzać, żeby oponkę zlikwidować, a i nogi niech będą szczuplejsze! Potrzebuję jednak do tego trochę Waszej pomocy: mobilizacji i dodawania wiary, że dam radę. Z góry dziękuję.

Form ćwiczeń jest sporo. W sieci każdy znajdzie coś dla siebie. Są łagodniejsze ćwiczenia, są też i takie, które nieźle dają w dupę, w końcu to o nią tu najbardziej chodzi. Ja wybrałam Metamorfozę w 4 tygodnie z Ewą Chodakowską. To na jej ćwiczeniach najbardziej chcę się skupić, jednak w międzyczasie mam zamiar tańczyć zumbę, no i ćwiczyć na rowerku, który stoi w małym pokoju i czeka, aż ktoś na niego wsiądzie. Na rowerku dodatkowo można czytać książkę. Przyjemne z pożytecznym, a i czas szybciej leci.

Wiem, że będzie ciężko, ale z każdym dniem mam nadzieję, że dam radę lepiej i dokładniej wykonywać ćwiczenia. Na aerobik też się wybieram. Właśnie dziś jadę, jeśli na pewno zajęcia będą. Dlaczego to robię? Bo chcę być szczuplejsza, chcę lepiej wyglądać i lepiej się czuć. Nie chcę się wstydzić wchodząc do basenu w stroju kąpielowym, chcę czuć się pewniej i lepiej. Chcę, idąc do sklepu bez problemu kupić sobie spodnie, a nie tak jak teraz, że przez uda i dupsko nie chcą one przejść. Tak dłużej być nie może. Jestem niska, mam szerokie biodra, grube uda i kolana, zero kobiecości. Na pośladkach robią się wspomniane wyżej fale, a z brzucha można by odciąć około kilograma nadmiaru skóry. Aż wstyd o tym pisać, ale tak jest. Do tego w czerwcu jedziemy na wesele i chcę ładnie wyglądać.

Najtrudniej mi chyba jednak będzie z ograniczeniem słodyczy. Oj, ciemność widzę, ciemność, tym bardziej, że jutro znowu muszę piec ciasta. Jak to zrobić, żeby upiec, ale nie jeść? Tak na pewno się nie da, ale spróbuję ograniczyć te zapędy do słodkiego.

Tak wiec bardzo proszę! Trzymajcie za mnie kciuki. A może któraś z Was się dołączy? No dalej, ruszamy tyłeczki!

I jeszcze jedna prośba do Was! Kto jeszcze nie oddał na mnie głosu w konkursie, a mógłby to zrobić, to bardzo proszę. Dwie kropeczki, to troszkę za mało, nawet na wyróżnienie. Pomożecie? SMS o treści: A00164, na numer 7122.