Kiedy kładę się spać, mąż zawsze pyta, czy ja szłapy w zamrażalce trzymałam? Nawet On nie potrafi mnie ogrzać, bo sam marznie, kiedy mnie dotknie. Niedawno moją uwagę przykuł pewien artykuł, dotyczący zimnych dłoni i stóp. Z racji tego, że często mam skostniałe wręcz kończyny, postanowiłam się zaznajomić z tematem. Pierwszy punkt, który odpowiada za zimne dłonie i stopy, to nadmiar emocji. Niby częściej dotyczy to kobiet przed czterdziestką, ale czasem zdarza się, że emocji mi nie brakuje. Profesor Anna Zalewska- Janowska, radzi, by wyciszyć emocje, ale nie pisze, jak to zrobić. Niby technik jest wiele, ale to wcale nie jest takie proste. Palenie papierosów i problemy z tarczycą mnie nie dotyczą, natomiast mogę mieć niedobór żelaza, a niskie ciśnienie mam zawsze. Czasem mąż się dziwi, jak ja jeszcze funkcjonuję.

Innym czynnikiem, który najbardziej u mnie jest odpowiedzialny za wiecznie zimne stopy i dłonie, to… brak ruchu. „Nie dzia­ła pompa mię­śnio­wa, co spo­wal­nia prze­pływ krwi w sto­pach i je schła­dza” . To by się zgadzało, ponieważ ruchu, to ja mam bardzo mało. Nie rzadko musiałam spać w skarpetkach, bo się zagrzać nie umiałam, kopyta marzły, więc jakoś sobie musiałam radzić.

Od ponad tygodnia zaczęłam regularnie ćwiczyć, więc będę obserwowała nie tylko swoją wagę, ale też postaram się zaobserwować, czy nastąpią jakieś zmiany, czy moje kopytka będą cieplejsze. Na razie jest mi ogólnie ciągle zimno, ponieważ organizm spala kalorie. To jest normalne, tylko czasem ciężko się zagrzać. Ciepłe ubranie, gorąca herbata, pomagają na chwilę, ale dam radę. Ćwiczę codziennie. Jedynie dwa razy, siła wyższa, musiałam odłożyć ćwiczenia. Ból głowy potrafi skutecznie niekiedy uniemożliwić funkcjonowanie. Ruchu teraz mam więcej, codziennie ćwiczę Metamorfozę z Ewą Chodakowską, do tego dwa razy w tygodniu aerobik, jeśli nie mogę iść na zajęcia, w zamian w domu ćwiczę więcej. Jeżdżę też na rowerku stacjonarnym i zaczęliśmy chodzić na spacery, po kilka kilometrów, głównie w niedzielę. Słodkie też na razie, odpukać udało mi się ograniczyć, a waga pokazała 0,5 kg. mniej.

Przede mną długa droga, a to dopiero mały krok, do lepszego samopoczucia i wyglądu. Mam jednak nadzieję, że się nie poddam i nie spocznę na laurach.

*Zdjęcie z www.kobieta.pl