Gdy dwa miesiące temu ogłosiłam, że zaczynam ruszać dupsko i ćwiczyć oraz wprowadzać zmiany w żywieniu nie myślałam, że wytrzymam, chociaż byłam zdecydowana, że chcę coś ze sobą zrobić. Wczoraj minęły dwa miesiące, a ja dalej ćwiczę regularnie. Waga co rusz się wahała, pół kilo w dół, za chwilę w górę i tak w kółko. Kiedy już chciałam się poddać, znów sobie pomyślałam, że nie mogę tego zrobić, że dobrze się czuję, kiedy ćwiczę, że wszystko musi mieć swój czas.

Niedawno zauważyłam, że spodnie zaczynają być luźniejsze i łatwiej wchodzą na moje cztery litery, co zaczęło mnie motywować, jednak ta waga…nie spadała :( Potrzebowałam i potrzebuję dużo silnej woli, żeby dalej ćwiczyć i nie spocząć na laurach. Cały czas sobie powtarzam, że to musi potrwać, że chcę, wyglądać lepiej i czuć się lepiej. Ćwiczę nadal i się nie poddaję, chociaż są momenty, kiedy jestem bliska kapitulacji. Z racji tego, że nie widziałam efektów, pomimo ciężkiej pracy, zaczęłam stosować dietę norweską, o której dowiedziałam się jeszcze przed Świętami, ale nie zaczęłam jej stosować od razu, bo przecież ciacho czekało ;) Spokojnie, nie objadłam się, większość ciasta zamroziłam, a dużo nie robiłam. Żadnej sałatki i innych przysmaków nie było.

We wtorek, zaraz po świętach rozpoczęłam dietę. Na początku miałam co do niej obawy, ale po zagłębieniu się w jadłospis, doszłam do wniosku, że nie jest taka zła. Poczytałam w internecie i decyzja zapadła. Spróbuję. Głównym składnikiem diety są jajka, ale w diecie są też brokuły, które bardzo polubiłam, drób, wołowina, warzywa i owoce, więc uważam, że nie jest tak źle. Trzy posiłki dziennie: śniadanie, drugie śniadanie i obiad, a do tego trzeba pić dużo wody, co wyjątkowo mi się udaje. Do ubikacji to ścieżkę niedługo wydeptam ;)

Pierwsze 3-4 dni nie były takie straszne. Potem zaczęło mi czegoś brakować, coś innego do jedzenia za mną chodziło. Taki poważny kryzys nadszedł w niedzielę, kiedy mieliśmy jechać do znajomych. Nie dość, że nie chciało mi się ćwiczyć, to wszystko mnie drażniło, byłam zła i miałam dość, jakiejkolwiek diety. Przyznaję z ręką na sercu, że lekko zgrzeszyłam. W poniedziałek natomiast, dostałam Powera. Nie chciałam już porzucać diety, a ćwiczenia znacznie lepiej mi szły. Zachwalano mi tą dietę, że można podczas jej stosowania schudnąć ok. 8 kg, a jeśli dalej będę jadła mniej i zdrowo się odżywiała, nie będzie efektu jojo.

Dieta ma trwać dwa tygodnie. Nie można jej przerwać i powtórzyć ją można dopiero po roku. Ja dziś zaczęłam drugi tydzień, a schudłam dopiero 2 kg. Na początku chudłam pół kilo na dzień, a teraz waga stanęła, co mnie trochę martwi. Jeszcze tydzień wytrzymam, chyba, a potem zobaczę, co dalej, może zdecyduję się dietę przedłużyć, co też można zrobić. Może nie mam tak dużo do zrzucenia, ale jednak, kiedy widzi się efekty, to jest dalsza mobilizacja.

Dla zainteresowanych
http://dieta-norweska.pl/