Czy ktoś wspominał coś o tym, że mamy lato? Chyba mi się przesłyszało, bo szukam go i nie mogę znaleźć. Tylko ten deszcz pada i pada, a dziś lało całą noc, którą znowu mam nieprzespaną. Sprawdzam od strony okien, sprawdzam od strony balkonu i ani widać, ani słychać. Lata nima! :( Chyba wystawię za nim list gończy, bo ileż można go szukać?

Pogoda , nie wiem jak u Was, ale u mnie do czterech liter normalnie. Nic, tylko pod pierzynkę (gdybym jeszcze taką miała) i się wylegiwać. Marzenia! Obowiązki są, więc i dupsko ruszyć trzeba, ale jak? No jak, się pytam, kiedy nic mi się nie chce, głowa ciągle boli? Oj przepraszam! Coś mi się jednak chce, spać! Noce mam zarwane, a w dzień bym nadrabiała, ale obiad sam się nie ugotuje, bo sprzątać na razie na szczęście nie muszę. Rozpierduchę  mam w pełni. Zadanie do wykonania również, kiedy mąż w pracy, więc trzeba zebrać te zwłoki i do roboty. Nawet palce na klawiaturze protestować chcą! Nie ma zmiłuj się. Nakazuję im pisać, więc coś tam skrobią.

Odczuwam każdą zmianę za oknem. Kości jakieś nie te, jakby podmienione od starszej osoby. Mięśnie, jakby nie moje. Normalnie nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. No na śmiech raczej się nie zanosi, bo jak tu się śmiać w taką pogodę? Toż to wysiłek ponad miarę! Nawet ulubiona kawa, w ulubionym kubku od Kury nie wchodzi. Wczoraj prawie całą wylałam. Brrr… takie marnotrawstwo! Ale co zrobić, jak człowieka niemoc totalna dopada?

Żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce!