„Jak dobrze mieć sąsiada”, to tytuł piosenki zespołu Alibabki. Pewnie każdy z Was ją słyszał, ale czy zgadzamy się z tymi słowami?

Mieszkam w bloku, więc sąsiadów mam dużo. Mam na myśli tych z mojej klatki, ponieważ z innych klatek czasem nawet niektórych ludzi nie znam. Z sąsiadami staram się żyć dobrze, bo nigdy człowiek nie wie, kiedy co go może w życiu spotkać. Czasem jednak mam ich już dość. Najchętniej wyprowadziłabym się gdzieś na uboczu, gdzie następny sąsiad mieszkałby dalej, niż dwa kroki obok lub kilka schodków wyżej. Wszystko jest fajnie, kiedy przechodząc zamieni się dwa słowa o pogodzie, ale kiedy przychodzi do innych spraw, to już tak fajnie nie ma.

Każdy z nas ma swoje za uszami. Mamy sąsiadów, takie „wylansowane gwiazdy”, jak na nich mówimy. Kiedyś nasze relacje były trochę lepsze, ale teraz mam do nich takie nastawienie, że wolałabym aby moje oczy nie musiały ich oglądać. Wszystko było dobrze, dopóki nie pokazali, że są tacy sami. Na kogoś piszą skargi, że w domu są głośne imprezy, że zakłócona jest cisza nocna, ale sami robią to samo. Nie dają ludziom spać. Tak samo jest, jeśli chodzi o remonty. O dwudziestej zwrócą Ci uwagę, że oni mają małe dzieci ( już nie takie małe) i one o tej godzinie chodzą spać, a Ty jeszcze hałasujesz. W porządku, przestajesz hałasować, bo nie chcesz być świnią ale za jakiś czas oni robią remont i co się okazuje, że wtedy ich dzieci o tej godzinie spać nie chodzą. Normalnie chamstwo jak nic.

Sąsiedzi są różni. Jedni życzliwi i spokojni, inni wścibscy. Są też tacy, co wiecznie lubią wszystko od Ciebie pożyczać. Pożycz raz, a jesteś załatwiony. Sąsiada będziesz mieć u siebie już systematycznie. Ci wścibscy, to wiecznie wysiadują w oknach, albo na wizjerze. Normalnie człowiek nie wyjdzie z mieszkania, bez nadzoru. Nikt też nie może do nas przyjść, bez wiedzy sąsiada, bo zaraz jest ciekawość i ten znany ruch przy drzwiach na przeciwko. A potem pytanie, dość bezczelne, : ” A kto u Was był”? Tego już za wiele! Żebym ja się musiała tłumaczyć ze swoich prywatnych spraw? Kiedy padało takie pytanie, zaraz pytałam ja: ” A skąd ty wiesz, że ktoś u nas był, przecież nie przechodziłaś korytarzem, kiedy otwierałam gościom drzwi?” Wystarczyło odpowiedzieć tak ze dwa razy i teraz przesłuchań już nie ma.

Czasem marzy mi się wygrana w totka, ale taka porządna, żeby wystarczyła na kupno domu, gdzieś z dala od tylu ludzi, bo zaczynam mieć ludowstręt.