Okres przedświąteczny najbardziej pokazuje, jakie mamy charaktery, jakimi jesteśmy ludźmi i na co nas stać. Na co dzień, jak się przypatrzy, też to widać, jednak Święta wiążą się z większą gonitwą, wariacją i brakiem opanowania. Z ludzi wychodzą wszystkie cechy, dotąd skrzętnie skrywane pod maską.

Napiszę wprost, że niektórzy ludzie to hieny. Mam na myśli dorosłych, którzy zachowują się gorzej niż dzieci. Wystarczy dać w marketach jakąś promocję, na przykład na karpia, a ludzie zdolni są się pozabijać, żeby im dostać jakąś porcję. Kiedy patrzę na tego typu sceny, to nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Sami możecie zobaczyć :

. I co myślicie? Chyba nie przesadzam?

Inną sprawą jest nieustanny brak pieniędzy dla najbardziej potrzebujących. Idąc ulicą, widzimy pięknie przystrojone drzewka, latarnie, w większych miastach są nawet specjalne iluzje świetlne. Kolory mienią się, światełka świecą i gasną specjalnym rytmem. To wszystko tworzy piękny nastrój, wprowadza nas w świąteczny klimat, skłania do przemyśleń. Piękne są świecące renifery, oświetlone budynki, ale każdy kij ma dwa końce. To wszystko kosztuje i to nie małe pieniądze. Co roku wydaje się na takie przyjemności kolosalne kwoty, a dla ludzi, którzy naprawdę potrzebują pomocy tych pieniędzy nie ma. Czy to jest w porządku? Czasem boli mnie ten przepych, ta łatwość w wydawaniu tak ogromnych kwot. Miasta prześcigają się na najlepszy wystrój, chwalą się, kto włożył w te piękne efekty więcej pieniędzy, a obok przechodzą ludzie, którzy nie mają na chleb czy inne podstawowe potrzeby. Przyglądają się temu ze smutkiem i łzami w oczach. Czy to wszystko naprawdę musi tak wyglądać? Czy naprawdę nie mamy już serca?

Czasami w sklepach można dostrzec różne formy chęci  pomocy. Często koło kas stoją specjalne wózki, do których można wkładać różne produkty, przeznaczone dla potrzebujących. Wiem, że są też ludzie, którzy potrafią patrzeć dalej niż czubek własnego nosa. Potrafią w tych przygotowaniach się zatrzymać i pomyśleć o innych, zrobić coś dla kogoś, pomóc. Dobrze, że są jeszcze tacy ludzie. Nie zapominajmy też o innych.