Jak szybko dzieci robią  postępy. Czasami aż nie mogę się nadziwić. Teraz też będzie widać, jak szybko my się starzejemy, siwiejemy i jak szybko pojawia się pierwsza zmarszczka.  Stoję przed  lustrem i patrzę, ale na szczęście nic niepokojącego na razie nie widzę. Oddycham więc z ulgą.

Budzi się nasz syn. Podchodzę do jego łóżeczka i witam go uśmiechem. Po chwili syn go odwzajemnia. Zaczynam więc zagadywać w zrozumiałym tylko dla nas języku, bo każde „a guuu” dla każdego oznacza co innego. Syn patrzy tymi swoimi okrągłymi i mądrymi oczkami i rozważa czy pociągnąć temat. Jednak się decyduje i rozmowa między mamą a dzieckiem zaczyna się rozwijać. Matce już w ustach zasycha z tego gadania, ale nie to jest najważniejsze. To kontakt z dzieckiem, relacje jakie się wtedy budują są na pierwszym miejscu.

Do dzieci warto mówić od początku. Nie ważne co mówimy, ważne żeby mówić, żeby dziecko słyszało nasz głos. Kiedy przewijam synka zagaduję go. A to w jego języku wydając dźwięki, jakie wydaje nasze dziecko, a to w języku dorosłych. Często mówię synkowi, co teraz robię i dlaczego. Chcę żeby czuł się bezpiecznie i aby był spokojny. Nierzadko przewijanie jest męczarnią. Syn wije się po całym przewijaku, kręci, kopie nóżkami, a do tego krzyczy w niebogłosy. Dobrze, że już chociaż kąpiel polubił, bo z tym też lekko nie było. A krzyku co nie miara. Teraz już jest super, a kąpiel jest dla naszego dziecka przyjemnością. Synuś ogląda wszystko wokół i pluska nóżkami.

Robimy też sobie spacerki po mieszkaniu i pokazujemy synkowi, co gdzie jest. A tu jest kwiatek-mówimy. To jest szafa- zagadujemy. Syn już wie, kto robił nam szafę. Zobacz, regał z książeczkami-kontynuujemy i tak kawałek po kawałku, zwiedzamy nasze cztery ściany.

Dużo synkowi czytamy. Jan Brzechwa jest już znany, tak samo jak Julian Tuwim. Teraz poznajemy też wierszyki Wandy Chotomskiej i Ludwika Jerzego Kern, które syn dostał na Chrzest. Włączamy mu też piosenki dla dzieci i śpiewamy: „Była sobie żabka mała” albo „Czerwone jagódki”. Znamy też piosenkę o dziadku, który miał fajną farmę i hodował na niej zwierzątka. Tu rodzice musieli wykazać się dobrą pamięcią i dykcją. Z czasem było coraz lepiej.

Podobno, kiedy dużo mówi się do dziecka, ono lepiej się rozwija, szybciej zaczyna mówić. Zobaczymy więc, jak to będzie w naszym przypadku, bo przecież każde dziecko jest inne.