Jestem na tym świecie od prawie czterech miesięcy, a już zrobiłem duże postępy. Mama wspominała o moim uśmiechu? A tak, wspominała, no więc ten sukces już sobie daruję. Jakiś czas po tym uświadomiłem sobie, że potrafię coś chwycić w rączkę. Najpierw był to palec mamy, taty i czasem kogoś, kto do nas przyszedł i się ze mną chciał bawić. Pamiętam, jak mówili: Ale mnie mocno trzyma. A ja wtedy dopiero się rozkręcałem. Teraz łapię, co mi w ręce wpadnie, nawet włosy lub uszy mamy. Podobają mi się też okulary, ale rodzice ciągle powtarzają, że nie wolno. Tłumaczą dlaczego, ale i tak ich nie rozumiem. Dziwny jest trochę ten świat. Świetnie radzę już sobie z trzymaniem grzechotki lub gryzaka i przekładaniem ich z rączki do rączki. Rodzice bardzo się ucieszyli, a mama była pierwszym świadkiem mojego wyczynu, chyba wiecie, co chcę przez to powiedzieć? ;)

Następnie opanowałem, że mogę się kręcić na boczki. Leżałem w leżaczku, gdzie miałem ograniczone ruchy, ale spróbowałem mamie dać do zrozumienia, że się w nim duszę, że potrzebuję przestrzeni. Mama zrozumiała i położyła mnie na matę. Tam się dopiero zaczęło – przewróciłem się na lewy boczek! Rodzice byli dumni i wzięli mnie pod obserwację. Mobilizowali, żebym jeszcze próbował, aż kilka dni później obróciłem się na prawy bok. Radość rodziców była ogromna, fajnie jest widzieć ich uśmiech.

Mama z tatą dają mnie na brzuszek, żebym ćwiczył główkę. Radzę sobie chyba dobrze, bo rodzice biją mi brawo i się cieszą. Główkę trzymam wysoko i długo tak nawet wytrzymuję, ale i ja opadam w końcu z sił. Płaczem daję do zrozumienia, że już nie daję rady, bo ileż można? Podczas kąpieli wytrzymuję dłużej, a i kąpiel też od jakiegoś czasu polubiłem. Nie jest to takie straszne. Wierzgam nóżkami ochlapując tego, kto mnie kąpie. Rodzice robią to na zmianę. Potrafię też z leżenia na brzuszku szybko i zwinnie obrócić się na plecki. Ha!

Muszę jednak pochwalić się czymś jeszcze. Na lodówce mamy magnesy. Jeden cytrynka, drugi pomidorek. Tata wziął mnie kiedyś na ręce i pokazał je. Następnym razem zapytał: Gdzie jest pomidorek? A cytrynka? Tak każdego dnia sobie to utrwalałem i teraz już rozpoznaję pomidorka i cytrynkę. patrzę na to, o co tata pyta. Mama cwaniara, myślała, że mnie zmyli i zamieniała miejscami oba magnesy. Ja jednak jestem bystry chłopak i nie dałem się tak łatwo zmylić!

Każdego dnia odkrywam świat po kawałku, ale także swoje możliwości, które są coraz większe. Robię postępy, a ile jeszcze przede mną?Ho, ho!