Dzisiaj będę się śmiała sama z siebie, chociaż tak naprawdę do śmiechu nigdy mi nie jest, kiedy muszę iść do dentysty. Wiadomo, jak to jest. Zęby zdrowe trzeba mieć (nawet się zrymowało). Ogólnie często nie muszę odwiedzać gabinetu dentystycznego, zęby mam raczej zdrowe. Czasem jakaś dziurka wypadnie, albo plomba się ukruszy. Zawsze wołami trzeba było mnie do dentysty prowadzić, co to był za wstyd iść tak prowadzona przez osiedle, ale jak to mówią, do wszystkiego trzeba dojrzeć.

Tak więc kilka dni temu zadzwoniłam umówić się na wizytę. Wczoraj nadszedł ten sądny dla mnie dzień. Strachu co nie miara. Jeszcze musiałam się sprężyć, bo za późno wyszłam. Pogoda do niczego, bo padało, było zimno. Dochodzę do skrzyżowania, gdzie powinnam skręcić w lewo, ale zbaraniałam na środku drogi, bo zapomniałam,  czy miałam teraz skręcić, czy na następnym skrzyżowaniu. No więc wykonuję w pośpiechu telefon do przyjeciela, ale ten mnie rozłączył, bo był w pracy i nie mógł rozmawiać. Wszystko przeciwko mnie. W końcu ryzykuję i skręcam tak jak pamięć mi podpowiadała, jak się potem okazało, słusznie. Wchodzę do gabinetu i już żołądek czuję pod samym gardłem. Ręce drżą, tylko się zastanawiam, czy nie obrócić się na pięcie i nie spierniczyć jak tylko szybko umiem. Wykazałam się jednak nie lada odwagą. Zostałam, usiadłam na fotelu i czekam na panią doktor z założonym już śliniaczkiem. Przychodzi. Mówię, że chciałam zrobić przegląd zębów i jeśli trzeba coś robić, to wszystko za jednym razem. Portfel wypchałam chyba wystarczająco papierkami. Taka panikara jestem, że wolę to już mieć za sobą, za jednym stresem, rach ciach i po krzyku. Okazało się jednak, że tylko jeden ząb mam do roboty, bo mała dziurka wyskoczyła. Poprosiłam o znieczulenie. Pani doktor jak zwykle próbowała mnie przekonać, że dzielna jestem. Ja jej uwierzyłam. Zaczyna wiercić, a mnie już gorąco się robi, poty mnie oblewają, ręce się trzęsą jak galareta, ale…wytrzymałam bez znieczulenia :-D Oh, jaka dumna z siebie byłam, przynajmniej znowu mam spokój na conajmniej pół roku. Oby dłużej.

Tak sobie myślę, że czasem strach ma wielkie oczy. Ja jednak zawsze się bałam dentystów. Już chyba wolę zrobić przegląd powdozia niż zębów. Za wczorajszą wizytę nie dostałam jednak naklejki dla dzielnej pacjentki.

*Zdjęcie z demotywatorów.