Drażni mnie ostatnio pewna sprawa, bo kto mnie widział, niech się wyrazi czy wyglądam na robota? Nie chodzę zaprogramowana, nie wykonuję automatycznie różnych czynności, nie ruszam się jak robot, więc o co chodzi?

Kiedy zaczęłam przygodę z blogowaniem, nie było chyba tyle przeszkód z wystawianiem komentarzy u innych blogerów. Przynajmniej nie pamiętam tego. Wchodziłam na danego bloga, czytałam wpis i jeśli miałam coś do powiedzenia, ujmowałam to w swoim komentarzu. Szybko i bez problemów.

Z czasem zaczęło pojawiać się okienko, w którym trzeba było zaznaczyć, że nie jest się spamerem. No dobra, jeszcze do przełknięcia to było, bo kliknęło się w jedno pole i gotowe. Potem pojawiły się kody, które trzeba wprowadzić, żeby móc wysłać komentarz. Kody te mają świadczyć o tym, że nie jesteśmy robotami. No rukwa! Do czego to doszło? Ja i robot? I jeszcze udowadniać to muszę? Czy robot może być w ciąży? Czy roboty lubią czytać książki? Bo to, że gotują mnie nie zdziwi, bo jak się takiego zaprogramuje to i obiad uwarzy, a nawet posprząta. Ale to nie wszystko, bo kto oglądał Alternatywy 4 wie, że robot może nawet zakupy zrobić, a co! Ale nie dajmy się zwariować. Nie we wszystkim zastąpić nas mogą roboty.

Wracając jednak do tych kodów. Najczęściej są to jakieś słowa do przepisania, z których rozszyfrowaniem nawet robot miałby problem, więc czuję się dotknięta i zniechęcona. Często słowa są tak nabazgrane, że normalnie ręce opadają, bynajmniej nie na klawiaturę, w celu przepisania ich w odpowiednie pole. Jeśli ktoś jest cierpliwy, to klika w odpowiednią ikonkę i szuka kodu w miarę czytelnego. A szukać tak można w nieskończoność.

Takie kody naprawdę zniechęcają do komentowania. Czy nie można ich wyłączyć? Nie wiem, jak Wy, ale ja tracę do nich cierpliwość.