Święta, Święta i po Świętach…nastał więc czas podsumowania. Boże Narodzenie, to taki magiczny okres w roku. W sklepach od dawna przygrywały kolędy, żeby umilić klientom zakupy, żeby sprawić, iż pod wpływem świątecznego nastroju, skusimy się kupić to, czy tamto. Nawet w WC z głośników przygrywają kolędy. Wchodzę do ubikacji i słyszę ”Lulajże Jezuniu”, zastanawiam się, gdzie ja jestem? Bo żeby nawet w ubikacji grały kolędy? Toż człowiek wchodzi tam z reguły na chwilę. Załatwia, co ma załatwić i wychodzi. Jak widać, nawet w takich miejscach musi panować świąteczny nastrój. Tylko, czy to już nie przesada?

Co roku pierwsza wysyłałam życzenia świąteczne. Zawsze wysyłałam je przemyślanie, czyli do osób, z którymi mam kontakt, o których pamiętam w ciągu całego roku i którzy pamiętali o mnie. Tym razem zrobiłam inaczej. Poczekałam z życzeniami, żeby dać się wykazać innym.

Nadeszła Wigilia. Krzątając się w kuchni, nagle słyszę dźwięk wiadomości sms. Oho! Myślę sobie, zaczęło się bombardowanie. Łapię za telefon i patrzę, kto też sobie o mnie przypomniał. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam nadawcę wiadomości! Cały rok cisza. Nawet na ulicy się nie spotkałyśmy, o wspólnej kawie nie wspominając, a tu nagle dostaję życzenia świąteczne?  Dziwne, ale kultura wymagała odpowiedzieć na wiadomość, więc również odesłałm życzenia.

I tak dochodzę do wniosku, że jesteśmy tylko kolejnymi numerami w książce telefonicznej, pod które dwa razy do roku trzeba wysłać życzenia. Nie ważne, czy w ciągu całego roku zamieniło się choć słowo. Ludzie piszą jedne życzenia i wybierają opcję WYŚLIJ DO WSZYSTKICH, nawet nie wiedząc, do kogo właściwie życzenia wysłali. To się dziś nazywa PAMIĘĆ!