Wczorajszy wpis i komentarze nasunęły mi kolejny temat, dotyczący opieki nad rodzicami. Pójdę więc tym torem i napiszę jeszcze kilka słów.

To, że każdy się kiedyś zestarzeje wydaje się być oczywiste, jednak nie każdy się zastanawia, jak ta jego starość będzie wyglądała. Czy będzie to starość samotna, czy też pełna bliskich osób. Często się słyszy, że rodzice stają się problemem, bo trzeba się nimi opiekować, pilnować i wtedy naraz okazuje się, że każde z dzieci ma swoje życie, w którym nie ma miejsca, dla starzejących się rodziców. Przykre, ale tak właśnie się dzieje. Znam z sąsiedztwa przykład, gdzie córka opiekuje się swoją mamą. Mama miała ośmioro dzieci, ale dwoje z nich zmarło. Teraz jest ich sześcioro i tylko jedna osoba poczuwa się w obowiązku, aby mamą się opiekować. Inni „nie chcą sobie życia zmarnować”, jak sami mówią. A swoją drogą ciekawe, czy rodzice też zmarnowali sobie życie, wychowując tyle dzieci.

Przykre jest to, że rodzice na pewnym etapie swojego życia stają się kartą przetargową. Są przepychani z rąk do rąk. Nikt nie chce przecież dokładać sobie „problemów”. Czy słusznie niektórzy oddają rodziców do domu opieki? Nie dzieje się tak tylko w sytuacjach, kiedy ktoś nie chce się opiekować rodzicami, ale też kiedy człowiek zostaje do tej opieki sam, w pewnym momencie też może mu braknąć siły. A co z pracą? Jak pogodzić opiekę nad rodzicami i swoją pracę? Przecież za coś trzeba żyć. Co zrobić, żeby nie mieć w przyszłości wyrzutów sumienia? Zastanawiam się też czasem, jaka przyszłość czeka ludzi bezdzietnych?

Jakoś tak smutno się zrobiło, ale jest to temat, obok którego nie można przejść obojętnie.