Nie jest dobrze. Sytuacja ostatnich dni spędza mi sen z powiek i powoduje ogólne przygnębienie. Kto słucha wiadomości wie o strajkach rolników i górników. Do czego to doszło, że ludzie w taki sposób muszą walczyć o swoje?! Atmosfera jest napięta. Teraz jest to główny temat rozmów i sporów, bo wiadomo ile ludzi, tyle opinii.

Nas najbardziej dotyka temat górnictwa i choć mąż nie robi pod kopalnią, to jednak Jego firma świadczy usługi dla kopalni, a co za tym idzie, jeśli kopalnię zamkną lub sprzedadzą, to na mężu też się to odbije i co wtedy? Gdzie tu znaleźć pracę? Takich pytań jest coraz więcej. Staram się odsuwać od siebie czarne myśli, ale czy to się tak do końca da?

Mąż idąc do pracy, przechodzi przez teren kopalni. Nie wiemy czy przejdzie przez bramę, a jeśli przejdzie, to czy przez nią wyjdzie? Niektórzy nie rozumieją, że nie wszyscy robią pod kopalnią i że są stanowiska, które ludzie muszą zabezpieczyć i nie mogą sobie pozwolić na strajk. Chyba, że zamkną bramę dostaw, wtedy męża pewnie wyślą na bezpłatny urlop.

Śledzimy każde wiadomości i nowe informacje, ale to, co mówią media, nie zawsze równa się prawdzie. Przekazują informacje, dla samego przekazywania, zrobienia szumu, ale nawet nie wiedzą czasem, o czym mówią! Wypowiada się taki negocjator w TVP Info, nie znając się na rzeczy i nawet nie wiedząc, jak ma na nazwisko prezes JSW, a prowadzący program, nawet nie próbuję tego pana naprowadzić na dobry trop. Czy to jest normalne? Byle tylko kłapać jęzorem, a nic nowego to do sprawy nie wprowadza.

Kopalnię widzę z okna i kiedy mąż wychodzi do pracy, patrzę w okno i myślę sobie, żeby wreszcie to wszystko się skończyło, żeby udało się ludziom wywalczyć swoje i odwołać prezesa, który jest największym szkodnikiem w tej spółce.

Pierwszy raz w swoim życiu jestem świadkiem takich wydarzeń. Sąsiad pracuje na innej kopalni i jak wczoraj rano pojechał strajkować, tak do dziś nie wrócił i nie wiadomo, kiedy wróci. Ludzie wyposażeni są w śpiwory, koce, a także łóżka polowe i okupują miejsca pracy. Kobiety natomiast, jak kiedyś, przynoszą im prowiant i to, co potrzebują.

Przeraża mnie to wszystko. W nocy, kiedy się budzę, wiecznie mam jedną mordę przed oczami i strach o to, co będzie dalej. Oby tylko tym górnikom starczyło siły do walki i udało im się wywalczyć to, na czym im zależy.