Od jakiegoś czasu szukam pracy. Pytam, roznoszę i wysyłam cv, a następnie czekam i czekam…Kilka dni temu przypomniałam sobie o wysłanych aplikacjach. Coś mi mówiło, że być może jakiś odzew będzie. Przeczucie mnie nie myliło. We wtorek po południu dostałam telefon z informacją, że mam się zgłosić na rozmowę kwalifikacyjną. Nie wiem, jak wyglądają takie rozmowy, kiedy ktoś ubiega się o wyższe stanowisko, ale ja staram się o pracę na stanowisku kasjer- sprzedawca.

Przeszłam już przez kilka takich rozmów i pierwszy raz ktoś zadał mi pytanie: Jak pani sobie wyobraża tą pracę? A jak można sobie wyobrażać pracę kasjerki? Przecież wiadomo, że nie siedzi tylko na kasie, jak w większych sklepach, ale też wykłada towar, czasem go zamawia lub przyjmuje, zależy w jakim sklepie. Kiedy przychodzi  do pracy, musi  sobie przygotować stanowisko, sprawdzić daty ważności. W każdym sklepie jest inaczej. Chwilę jeszcze rozmawiałyśmy, standardowo kierowniczka zapytała mnie o doświadczenie, po czym powiedziała, jakiej osoby ona potrzebuje. Jeśli komuś się wydaje, że to tylko siedzenie i skanowanie kolejnego towaru, to się myli. Rzecz na pozór tylko wydaje się prosta. Kasjerka, to osoba od wszystkiego, tak mi powiedziano wprost.

Dziś, to tania siła robocza,  jakiej potrzebują pracodawcy. Dadzą najniższą pensję i masz zapierniczać, jak dziki osioł. I to nie jest tak, że osiem godzin przerobisz i do domu, a godziny pracy masz standardowe, np. od 6.00 czy 9.00. Zapomnij! Idziesz raz na 6.00, innym razem na 6.30 albo 7.00. Jeśli trzeba, zostajesz dłużej albo chodzisz na między zmiany. Raz na taką godzinę, raz na inną i nikogo nie obchodzi, czy Ty dojedziesz do pracy. Nie pasuje Ci coś, to wypad. Nikt Cię  na siłę nie trzyma. Kierownik Twój Pan, musisz spełniać Jego życzenia. 

Wiadomo, że z pracą dzisiaj ciężko, ale to już nie te czasy, że osoba przyjmowana na dane stanowisko, robi tylko to, co teoretycznie wchodzi w zakres jej obowiązków. W praktyce wszystko wygląda inaczej i bańka  mydlana pęka.