Cały czas zastanawiałam się jak zacząć ten wpis i jak go zatytułować. Temat wydaje się z tych, które mogą wywołać burzę, ale cóż, przecież to nie pierwszy raz.

Wspomniałam już wcześniej, że syn pije flachę, a nie ciągnie cyca. Pewnie niektórzy myślą, że okropna ze mnie matka, bo zabieram dziecku to, co najlepsze. Polecam więc najpierw przeczytać ten wpis:
http://ja-zona.piszecomysle.pl/2015/08/10/flacha-czy-cycus/
.

O tym, że mój syn to straszny głodomor, też już wspomniałam. Na początku był przy cycu, tak jak to sobie wymarzyłam. Jednak w szpitalu, kiedy na noc dzieci oddawałyśmy do położnych na oddział neonatologiczny, dostawały one flaszkę. Więc w gruncie rzeczy karmienie dzieci miały mieszane. Chyba w drugiej dobie, mimo, że syn był długo przy cycku, nagle zaczął płakać, a wręcz krzyczeć. Niczym nie dało się go uspokoić. Koleżanki poradziły: „Idź po flaszkę, może sobie nie pojadł”. Jak to sobie nie pojadł. Prawie godzinę mnie doił - myślałam, ale  w końcu dałam się skusić. Okazało się, że miały rację. Dziecko było głodne. Mimo to, więcej dawałam synowi cyca, bo zależało mi na karmieniu piersią. W domu był tylko cyc, do momentu zważenia małego, kiedy to okazało się, że za mało przybiera na wadze. To stąd w szpitalu tak krzyczał, mój pokarm mu nie wystarczał. Smutna prawda. Od tamtej pory syn był dokarmiany, a potem już przeszłam tylko na butelkę. I teraz właśnie zmierzam do sedna.

Jeśli dzieci ciągną cyca, dostają go kiedy chcą. Nie wiemy, ile tak naprawdę wypiły, bo nie da się tego zmierzyć. No, chyba, że podamy odciągnięty pokarm. Kiedy jednak podajemy butelkę, wiemy dokładnie, ile naszemu dziecku potrzeba mleka. Na początku syn jadł „normalnie”, czyli mieścił się w normie, jaka przysługuje na dany wiek dziecka. Ilość miał stopniowo zwiększaną, według potrzeb. Szybko jednak okazało się, że nasz syn jest głodomorem.

Prawidłowo dzieci powinny jeść co 3 godziny, odpowiednia dawkę dla danego wieku, ale to tylko teoria, bo przecież w dzień dzieci też śpią i co mam dziecko budzić, bo minęły 3 godziny? Głupota. A kiedy syn jest jeszcze głodny, to nie dać mu mleka i zostawić ryczącego, bo napisali na opakowaniu, że więcej nie może wypić? Moim zdaniem kolejna głupota. Słyszałam, że mleko modyfikowane jest bardziej syte i wiadomo, że w tym wszystkim trzeba też zachować zdrowy rozsądek. Dlatego, kiedy moje dziecko chciało więcej, dałam mu, ale też z umiarem i po konsultacji z lekarzem.

Za dwa dni syn skończy 3 miesiące, a je jak dziecko czteromiesięczne. Apetyt mu dopisuje, rozwija się prawidłowo. Niedawno znowu zwiększyłam synowi dawkę mleka, bo tyle, ile pił dotychczas już mu nie wystarczało, ale od dziś próbuję też dodawać kleiku ryżowego. Być może dawkę mleka zmniejszę, bo z kleikiem będzie ono bardziej syte.