Niespełna tydzień temu dostałam maila. Imię i nazwisko nadawcy nic mi nie mówiło, ale temat wiadomości mnie zainteresował, więc postanowiłam ją przeczytać. Nadawcą był Pan Mateusz Włodarczyk z TVN24. Ciepło mi się zrobiło, kiedy przeczytałam jej treść. Pan Mateusz poprosił mnie o kilka słów przed kamerą w związku z doświadczeniami z ZIP-em (Zintegrowanym Informatorem Pacjenta), pisałam o tym TUTAJ. Pierwsze moje wrażenie? Panika totalna i… telefon do Anny- Kury, jako doświadczonej w tych sprawach. Kto jak kto, ale Kura pojęcie o występach w telewizji ma! Uspokoiła mnie trochę, ale tylko troszkę, ręce dalej były wilgotne ze stresu. Był też telefon do męża, który jednak wolałby mieć żonę skromną, a nie rozpoznawaną. Koniec końców zgodziłam się na reportaż.

Wszystko szybko się potoczyło. W ten sam dzień, kilka godzin później przyjechała do mnie ekipa z TNV24 z Katowic. Nagranie odbyło się w parku, a trema mnie nie opuszczała. Mówiłam, że to mój pierwszy raz, ale kiedy przyszłam do domu, uświadomiłam sobie, że kłamałam(nieświadomie). Po prostu zapomniałam, że kiedyś już moja gęba w telewizji była, ale dobrych kilka lat temu i ja niestety tego nagrania nie widziałam.

Emocji było co  nie miara. Pan, który ze mną rozmawiał był bardzo sympatyczny, montażysta również. Przed nagraniem dowiedziałam się o co będę pytana, po czym Pan montażysta włączył sprzęt i zaczął nagrywać. Zadano mi trzy pytania i „po krzyku”. Uf… odetchnęłam z ulgą i udałam się przy okazji do biblioteki ;)

Myślałam, że obejdzie  się bez telefonów, że ktoś mnie gdzieś tam widział, ale się nie obyło. Pierwsza rozpoznała mnie Pani z biblioteki, którą spotkałam w pracy. A potem mail od internetowej koleżanki.

Nie jestem z siebie do końca zadowolona, bo w pewnym momencie brakło mi słów i stres mnie pożreć chciał, a przez to moja wypowiedź zakrawała na wypowiedź jakiejś nastolatki, a nie dorosłej kobiety. Tyle dobrze, że mam to już za sobą. Pan Mateusz do mnie dzwonił i powiedział, że mu się podobało i ma nadzieję, że to nie był ostatni raz. Chyba muszę dokładniej przemyśleć, co piszę na blogu ;)