Dziś o odchudzaniu będzie, bo każda kobitka chyba widzi w sobie coś do poprawki. A to bioderka, a to brzuszek. Zawsze się coś znajdzie. A że i ja kobitką jestem, więc temat nie jest mi obcy.

Kiedyś miałam więcej ruchu. W podstawówce grałam w piłkę ręczną. Biegałam na treningi po szkole, jeździłam na zawody itp. Jakaś adrenalinka była, ale że jestem niska, wszystko szło mi ciężej, bo wyskoku dobrego nie było. Najlepiej dla mnie było rzucać z biodra. Ale co było nie wróci, a zostały wspomnienia. Kiedyś więc miałam więcej ruchu. Potem w gimnazjium już zrezygnowałam z tego sportu, choć byłam w klasie sportowej. W dalszych latach nauki zaczęłam marudzić, że ćwiczyć nie będę. Byłam młoda, głupia i z kompleksami. To za blada, to za gruba, zawsze się coś znalazło. Z czasem, zaczęłam się rozrastać. W biodrach, na brzuchu…Byłam niska i do tego tłuściutka. Dopiero po latach, kiedy człowiek mądrzeje, zrozumiałam, że narzekając, nic nie zmienię. Kiedy już po ślubie, poszliśmy na swoje, zaczęłam jeździć na rowerze stacjonarnym. Na początku troszkę pojeździłam i potem rower służył jako wieszak. Z czasem jednak się przekonałam do niego i zaczęłam jeździć. Po trochu, stopniowo, aż nabrałam kondycji. Diet próbowałam różnych i żadna mi nie pomogła. W końcu zawzięłam się w sobie i jadłam 3 razy dziennie, a do tego ćwiczyłam. Wiem, że 3 razy, to za mało, czasem było nawet 2 razy. Tak zwana dieta M.Ż. Zaczęłam widzieć efekty. Tym sposobem udało mi się zrzucić ponad 12 kg. A co najważniejsze, nie mam efektu jojo :lol:

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego o tym wszystkim piszę, a no dlatego, że coraz częściej słyszę o różnych „metodach odchudzania”. Różnego rodzaju ziółka nie ziółka. Tabletki z l-karnityną. To wszystko bez diety i ćwiczeń nic nie da. Każdy specyfik wydaje się być lepszy, producenci zachwalają swój produkt, a my się na to nabieramy. Pojawiły się nawet tabletki na spalanie tłuszczu, a przy okazji całego organizmu, co w efekcie prowadzi do śmierci. Dziś nawet tak się wszystko do przodu posunęło, że można się odchudzać za pomocą ruruki w nosie-metoda kontrowersyjna. Nikt jednak przy tym nie wspomniał o ruchu, a przecież sport, to zdrowie.

Żeby coś zmienić w swoim wyglądzie, trzeba do tego dojrzeć i mieć swój rozum. Nie dać się różnym specyfikom, które same mają zdziałać cuda. Wiem, co piszę, bo sama przez to przeszłam. Mimo, że wtedy przez nos nie można było zrzucić paru kilo, udało mi się. Zanim zaczniemy odchudzanie, zastanówmy się więc nad jego sposobem, bo szkoda naszego zdrowia i życia.

„To mózg rządzi żołądkiem, a nie odwrotnie”

 

 

*Zdjęcie z demotywatory.pl.