Tydzień minął w mgnieniu oka i nastała sobota. Baba tym razem, na zakupy chłopa posłać chciała. Każdy dzień kursowała do sklepu, a to po chleb, a to szyneczkę, czy też inne potrzebne produkty, więc zna tam każdy kąt. Jasne jest również, że wysłanie chłopa na zakupy wiąże się z wielkim ryzykiem. Baba jednak ryzyko takie podjęła. Nie chciała, aby jej chłop zapomniał, jak sklepy wyglądają, a co najważniejsze ceny w sklepach. Tym sposobem postanowiła odświeżyć chłopu pewne wiadomości. Nadszedł sądny dzień:

-Zaraz napiszę Ci kartkę, z listą zakupów – Powiedziała baba do chłopa.

Temu już się czerwona lapmka zapaliła i strach w oczach się pojawił. Baba jednak nie zrażona niczym, listę na zakupy napisała:

-Mleko

-2 cebule

-Szynka

-1 kg ziemniaków

-1 kg łopatki

Chłop widać bardzo przerażony, bo zapytał:

-Jak ja mam się z tym zabrać? Jeszcze ziemniaki mam kupić?

Baba się uśmiechnęła i powiedziała:

-No tak samo, jak ja to zawsze robię. Nie przesadzaj, nie masz kupić pół sklepu, tylko kilka produktów.

Chłop, kiedy ma iść na zakupy, przerażony jest bardzo. Czym? Przecież zawsze jest taki zaradny, nie ma dla niego rzeczy, które by go przerastały, dlaczego więc zakupy budzą w nim taki silny lęk?

Baba w tym przypadku zaryzykowała, świadomie, bo nie zna chłopa swojego od dziś. Kiedyś przyniósł jej trzy marchewki, zamiast jednej twierdząc, że on sobie pozostałe zje. Baba dalej nic nie mówiła, żeby nie było potem, że chłopu swojemu witamin odmawia. Po kilku dniach patrzy do lodówki, a tam marchewki. Myśli i myśli…

„Przecież ja marchewek nie kupowałam, to skąd się wzieły w mojej lodówce?”

Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że są to marchewki, kupione jeszcze przez jej chłopa.

Tym razem było podobnie. Chłop dobrze wie, że baba mięsa z kością nie kupuje. Kazała mu kupić łopatkę. Chłop jednak się zabezpieczył i wziął ze sobą do sklepu telefon. Pierwszy problem na jego drodze, więc wykorzystuje swoje koło ratunkowe i dzwoni do baby:

-Nie ma tej łopatki, ale jest karczek w promocji, wziąć?

Baba mówi:

-No weź też kilo, skoro jest taka niska cena.

Chłop wziął karczek, ale o kości w nim nie wspomniał.

I tak oto, chłop po ciężkich bólach, strachu w oczach, wyszedł w miarę cało z opresji, w którą wprowadziła go baba. Jak widać strach ma wielkie oczy.

 

*Zdjęcie z sieci.

 

Ps.Osoby,które lubią ksiażki,zapraszam do biblioteki ;-)