PrzepaśćCzłowiek z latami się zmienia. Zmieniają się jego oczekiwania, zachowanie, charakter, bo wygląd to swoją drogą.

Wyobraź sobie, na początku jest wszystko fajnie, czujesz, że możesz świat zwojować, masz siłę, energię i pomysł na życie. Jesteś pewna czego chcesz. Myślisz sobie, wiem, że nie będzie różowo, ale dam radę, wszystko przetrwam. Obiecujesz też sobie, że nigdy nie popełnisz tych samych błędów, co Twoi rodzice, że chcesz być inna niż oni, chcesz na ich błędach się uczyć i żyć inaczej, lepiej. Myślisz, że znalazłaś na to sposób.

Wychodzisz za mąż. Teraz macie już swoje życie, swoje sprawy i…swoje problemy. Na początku jesteś szczęśliwa, myślisz optymistycznie, cieszysz się życiem i małżeństwem. Masz wrażenie, że nic nie jest w stanie tego zmienić. Pojawia się jeden problem, ale co tam, z palcem w d…sobie z nim poradziłaś i dalej żyjesz jak wcześniej, ale z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z roku na rok, problemów przybywa, a Ty tracisz nad wszystkim kontrolę. Gubisz się we własnym życiu, brakuje Ci oddechu, nie panujesz już nad tym, co się dzieje i tak upadają Twoje marzenia, plany, a z nimi Ty. Czujesz, że życie wymyka Ci się między palcami i nie wiesz, jak to zmienić. Co zrobić, aby powstrzymać ten proces? Z dnia na dzień stajesz się coraz większym kłębkiem nerwów, bo wszystko jest nie tak, bo nie wiesz już, jak sobie poradzić i nie masz siły. A z tym wszystkim tracisz zapał i entuzjazm. Nie jesteś już tą samą osobą. O byle co się denerwujesz, a czasem mając ku temu podstawy, ale to i tak w oczach innych jest nieważne. Masz wrażenie, że od Ciebie się wymaga, ale inni nic z siebie nie dają i znów się denerwujesz. Obiecywałaś sobie, że nie będziesz taka, jak Twoja mama, ale niestety pewne cechy po niej odziedziczyłaś, parszywe cechy i mimo, że próbujesz się zmienić, one powracają ze zdwojoną siłą, jak bumerang. Wszystko jest nie tak, szukasz początku Twoich problemów, a przez to jesteś jeszcze bardziej nerwowa, zestresowana. Widzisz, że tracisz to, co dla Ciebie było najważniejsze, co trzymało Cię przy życiu, co dawało radość, coś, dzięki czemu wszystko miało sens…

Nagle po kilku latach stajesz nad przepaścią, która przeraża jeszcze bardziej. Nie wiesz co zrobić, nie wiesz, co byłoby lepsze, nie masz już pomysłu na dalsze życie. Wszystko, co budowałaś runęło, jak domek z kart. Nie tak miało być, nie tak! Po latach widzisz, że pewne cechy, które odziedziczyłaś, zniszczyły Ciebie i Twoje życie. Masz trzy możliwości: próba ratowania tego, co zostało, zostawienie wszystkiego za sobą i rozpoczęcie życia od nowa lub zakończenie wszystkiego „ostrym cięciem”, ale na to brakuje Ci odwagi, tak samo, jak brakuje Ci jej, by to co było zostawić za sobą i zacząć od nowa. Dalej więc stoisz w miejscu, z rozłożonymi rękoma, bezsilna, by ruszyć. Nie wierzysz, że może być lepiej, że dasz radę, że to ma sens, co więc wybierasz?

A może stoisz dalej nad przepaścią z nadzieją, że życie samo za Ciebie zdecyduje?