Nikogo chyba nie dziwi tytuł tego wpisu. Wielu bowiem z nas zna sytuację, kiedy oglądamy jakiś film, a tu nagle pojawia się reklama. Oczywiście często w nieodpowiednim momencie, bo jakby nie było, reklamy nie są mile widziane.

Kiedy oglądam fim z sieci, staram się studzić swoje emocje podczas reklamy i tylko powtarzam sobie „Nie denerwuje się, weźmie zieloną herbatkę, naciąga” itd. Jak w to kiedyś było  w jednym kabarecie. Moja pamięć chwilowo płata mi figle i nie umiem sobie przypomnieć nazwy kabaretu. Oglądamy taki film, zasiadamy wygodnie w fotelu, pełni ciekawości, żądni wrażeń, a tu masz! Ledwo film się zacznie, już reklama się wpiernicza i czeka taki człowiek na ciąg dalszy z niecierpliwością, mając poczucie straty czasu, przez te kilka minut, ale przecież Dzięki reklamom oglądasz za darmo! Zamykasz więc usta, zaciskasz zęby, przełykasz złość i cierpliwie czekasz na ciąg dalszy filmu. Na samym końcu również reklama, tylko po to, żeby po niej puścić napisy końcowe. Proszę, jak się wycwanili i ludzi w konia robią.

Inaczej ma się sprawa, kiedy oglądam film w tv, bo czasem mi się to zdarzy. Tu reklamy trwają znacznie dłużej. Siedzimy sobie z mężem, oglądamy jakiś ciekawy, o dziwo film, bo w tv wszystko się powtarza i ciężko znaleść coś naprawdę godnego uwagi, a tu naraz reklama! Jest pewna stacja, która z zegarkiem w ręku, reklamy puszcza przez piętnaście minut! Toż to marnowanie naszego czasu, na jakieś pierdoły. Tak pierdoły, bo kiedyś rekalama musiała mieć sens i pomysł, a dziś można zobaczyć byle co. Na palcach rąk można policzyć reklamy przygotowane z głową, przemyślane.

Co więc można robić przez te piętnaście minut reklam? Po pierwsze, jest to dobry czas na opróżnienie naszych zbiorników. No ale w końcu nie robimy tego aż tyle czasu, chyba, że przy okazji mamy dłuższe posiedzenie na tronie ;-) Jak wykorzystać resztę czasu, który nam ewentualnie został? Często w takich sytuacjach biorę do ręki książkę i czytam. Jakby nie było, będę kilka kartek do przodu. Przynajmniej jest on przyjemnie wykorzystany i człowiek może się w ten sposób zrelaksować, bo w tv nie oglądamy filmu za darmo dzięki reklamom. To reklamy oglądamy za darmo dzięki temu, że włączyliśmy film.

Jak to dobrze, że w książkach nie ma reklam. Czytasz sobie, czytasz, kartka za kartką i nic, ani nikt Ci nie przerywa w nieodpowiednim momencie. No, chyba, że dzwonek do drzwi lub mąż z pytaniem: Kochanie! A gdzie jest…no i już poczytane :-D

Tak sobie myślę, że rzeczywiście, reklamy są tak długie i często powtarzane, że nic dziwnego, gdy człowiek jest zaskoczony, bo nagle zobaczy film. Radość nie z tej ziemii ;-)