Ludzie mają różne nałogi, są uzależnieni od różnych rzeczy. Niektórzy piją alkohol i palą papierosy i to nie w małych ilościach. Robią to na umór, niszcząc sobie tym samym zdrowie. Są też tacy, którzy lubią na przykład gry komputerowe. Ci ludzie żyją w innym świecie. Oprócz gier, nie mają żadnych pasji, znajomych, żadnego życia towarzyskiego. Wszystko skupia się wokół gry. Co tu zrobić, aby przejść następny poziom albo jak stworzyć kolejną postać, która będzie zabijać, będzie miała moc tak potężną, że nikt nie da jej rady. Tacy ludzie czasem stają się maszynami, robią wszystko automatycznie.

Muszę się przyznać bez bicia, że ja również mam swoje uzależnienia. Pierwsze z nich to słodycze. Tak, tak. Wydało się. Przychodzi taki czas, że mówię sobie dość, ale wystarczy, że będę u kogoś i ktoś mnie poczęstuje ciastem, to nie umiem odmówić. W tym wypadku nie jestem asertywna, wtedy idzie już lawinowo. Moją największą słabością są domowe ciasta i ciastka, ale też michałki. Ciii…lepiej o nich nie mówmy :-P Lubię piec, no i jeść. Kiedyś miałam więcej siły, żeby sobie z tym poradzić. Dziś jest znacznie ciężej. Kiedy głośno przed mężem uświadomiłam sobie, że TAK, JESTEM UZALEŻNIONA OD SŁODYCZY, chciał mnie wysłać na odwyk, ale czy są takie ośrodki? Nie wiem, jeszcze się na taki nie natknęłam. Drugim takim moim uzależnieniem jest blog. Wstaję rano, jem śniadanie, robię sobie kawkę i włączam mój sprzęt. Wchodzę na bloga i piszę, wymyślam tematy na następne wpisy i robię szkice. Przeglądam Wasze blogi, swoją pocztę, po czym odpowiadam na Wasze komentarze, pozostawione u mnie. Sami wiecie, ile to czasu zajmuje. Czasem się zdarza, że zapomnę coś zrobić w domu, co miałam w planie na dany dzień, bo „skleroza, to przecież moja siostra rodzona. Ale od czego jest brat refleks?”

Tak więc narazie się z Wami żegnam i wracam do swoich obowiazków, póki pamiętam, co mam zrobić ;-)

*Zdjęcie z demotywatorów!