Mijały lata, a Ona była coraz mniej pewna siebie. Codziennie zakładała maskę. Na zewnątrz starała się uśmiechać, a w duchu ciągle się bała wytykania, wstydziła się swojego odizolowania. Bała się odzywać, wypowiadać swoje zdanie, bała się nawet bronić, kiedy ktoś jej ubliżał. Wolała spuścić głowę i odejść. Nauka też nie szła Jej super. Głównym problemem były przedmioty ścisłe, zawsze była w tyle. Rodzice coraz częściej się kłócili, a Ona z rodzeństwem była im potrzebna do sprzątania, kiedy mama rozwiązywała krzyżówki i tylko dźwigała nogi, gdy Ona odkurzała, czy myła na kolanach podłogę. Nie było mopa, bo w domu były dywany, tylko wokół nich wystawały kawałki gołego linoleum.

Jej Mama nie pracowała. Zawsze tylko narzekała na brak pieniędzy. Kiedyś nawet pod choinką nie mieli prezentów, bo mama powiedziała, że nie ma pieniędzy, ale jeszcze w Wigilię poszła kupić sobie kartę do telefonu za 50 zł. Blondwłosa nic nie powiedziała, bo się bała, Jej Mama była porywcza. Innym razem, kiedy przyszła głodna ze szkoły nie było obiadu. Wyszła z domu do koleżanki i myślała, że jak wróci zje sobie kolację. Z głodu Ją ściskało, ale gdy przyszła do domu okazało się, że kolacji też nie będzie. Lodówka była pusta, a chleba również nie było. Głodna więc musiała położyć się spać.

Mamie wiecznie było mało. Ciągle wysyłała Ją do ojca po pieniądze, tylko miała się nie przyznawać, że mama Ją wysłała. Mama nawet złotówki na ksero do szkoły dla Niej nie miała, ale dziennie chodziła do kiosku po gazety. Za co je kupowała? A może za darmo je rozdawali? Czasem było to kilka tych samych gazet, bo były konkursy. Z mamą nigdy nie umiała się dogadać. Wszystko było zabronione. Nawet, kiedy była starsza nie mogła rozmawiać z koleżanką przed klatką, kiedy za oknem robiło się szaro, gdzie z okna było Ją widać. Inni mogli ganiać w wakacje na dworze, a ona musiała wracać do domu. Mamie nic nie pasowało, nie można było z Nią porozmawiać. Zresztą rodzice traktowali Ją wiecznie jak małe dziecko, które na niczym się nie zna, nic nie wie i nic nie zrozumie, które nie ma swojego zdania, a wszystkiego się dowie, jak będzie dorosła.

Jej rodzice, nigdy się nie przytulali, nie odzywali do siebie normalnie. Mama chciała mieć dzieci, więc Tata się zgodził, ale do wychowania się nie trącał. Pamiętała, że kiedy Tata wracał autobusem z pracy, stała w oknie i obserwowała, czy już nadchodzi. Kiedy wszedł do domu, witała Go cmokając w policzek. Czasem wybrali się razem na spacer, kiedyś Tata nauczył ją jeździć na łyżwach lub brał na sanki. To chyba tyle z tych dobrych rzeczy, które pamięta. To były chwile, kiedy czuła się kochana i szczęśliwa. To były chwile radości, które zostaną w Jej pamięci. Z czasem wszystko się zmieniło. Tata wiecznie siedział w osobnym pokoju przed tv. Nie zauważał Jej. Kiedy wchodziła do Jego pokoju, żeby porozmawiać, wydawało Jej się, że mówi do ściany. Tata patrzył w telewizor, w ogóle nie reagując, jakby Jej nie było. Niekiedy nie wytrzymywała, wychodziła trzaskając drzwiami. Musiała sobie radzić sama.

c. d. n. jutro