Ostatnio coraz częściej słyszę, że aby związek był udany, trzeba ze sobą rozmawiać, że to rozmowa jest najważniejsza, że dzięki niej, związek się pielęgnuje itp. Jak słucham tego wszystkiego, to w żołądku mi się przewraca. Jedno wielkie g… .

Wczoraj, w telewizji śniadaniowej była para, która opowiadała o tym, co zrobić, aby związek był udany. Para oczywiście na pierwszym miejscu stawiała rozmowę, ale chyba zrobiła to odruchowo, nie zastanawiając się nad tym głębiej, bo przecież wszyscy tak mówią. Kiedy słuchałam tych ludzi, miałam coraz większą ochotę walnąć w telewizor czym popadnie, tylko szkoda mi tego pudła było.

Do rozmowy trzeba dojrzeć. Trzeba nauczyć się słuchać i słyszeć, ale też szanować zdanie drugiej strony. Zanim zaczniemy rozmawiać, trzeba się zastanowić czy potrafimy okazać szacunek, tolerancję, czy tylko będziemy przedstawiać swoje racje i w czterech literach mając to, co druga strona myśli, mówi i czuje. 

Wzajemne zrozumienie jest ważne, bo co z tego, że rozmawiamy, jak nie rozumiemy jeden drugiego? Taka rozmowa nie ma sensu. Prędzej czy później skończy się trzaśnięciem drzwiami i cichymi dniami.

Równość w związku. Nie powinno być podziałów na lepszy i gorsza albo na odwrót. Powinniśmy być równi i od tego zacząć. To, że ktoś popełnia błędy lub ma inne zdanie nie oznacza, że jest gorszy.

Jeśli zabraknie tych kilku cech: równości, tolerancji i szacunku do drugiej osoby, rozmowa ma sens? Moim zdaniem nie, więc nie ona jest najważniejsza w związku.

Ps. Tego wpisu nie trzeba komentować!